
Po co mi ten blog?
To, co zaraz przeczytasz może brzmieć naiwnie, może i nawet wybujale, ale trudno, bo mimo tego, że jest we mnie lekka niepewność, to chcę zacząć wreszcie publikować moje teksty, bo zawsze chciałam to robić. Mam swój świat, bardzo go lubię i chcę się nim dzielić. Może Ty też chcesz być bardziej, żyć i czuć więcej? Tak po prostu, na co dzień, wewnętrznie. A może masz potrzebę bycia dla siebie „centrum dowodzenia”, ale nie wiesz, jak to zrobić? Jak na sobie polegać i czuć do siebie miłość i zaufanie? Kiedyś śmiałam się z tego podejścia, a ten śmiech został mi wciśnięty w gardło, bo śmiał się każdy. Po kilku latach przestało być śmiesznie, a ja zrozumiałam, że jeszcze nie zaczęłam żyć dla siebie samej. Miałam ponad 28, prawie 29 lat. Dzisiaj mam 32 lata i poczucie, że żyję na nowo.
W drugim kwartale roku 2024, obiecałam sobie, że po ponad 15 latach od myśli „ja chcę pisać książki” i po zainteresowaniu się WordPressem, Internetem i tym, czym jest i jak działa strona internetowa, zacznę tworzyć własne treści, pod własną domeną.
Miło mi i ciepło na sercu, bo mogę napisać, że powoli mi się to udaje. Moje własne miejsce w sieci, mogło istnieć od kilkunastu lat, ale tak się nie stało. Po drodze było wiele prób, ale każda kończyła się „przerwą”. Tak się złożyło, że była to naprawdę długa przerwa, co mogę powiedzieć.
Wysokofunkcjonujący autyzm – czyli, 30 lat życia bez diagnozy
Powodów było wiele – będę o nich pisać, bo to właśnie są moje historie, którymi chcę się podzielić. To są historie kobiety w spektrum, która była wytykana palcami, nazywana leniwą, niewychowaną, samolubną i wiele innych. Historie, które pokazują, jak łatwo jest stracić poczucie czasu, siebie i własne marzenia. Mówiąc w skrócie: późno, bo w wieku 30 lat dostałam diagnozę autyzmu. Moją wisienką na torcie jest ADHD, które stanowiło mój główny problem; przeszkadzało w działaniu, podążaniu za planem i sprawiało, że bywałam agresywna, nieodpowiedzialna i nie tylko.
Pasja do języka: Woolf, Plath, de Beauvoir
Zaczęłam pisać będąc dzieckiem, choć dokładnego wieku nie pamiętam. Pisałam dla siebie, dzieliłam się tym, co przeżywam, jak Virginia Woolf czy Sylvia Plath. Moje wpisy bywają równie przygnębiające, choć chyba nie aż tak jak Sylvii. Nie wiem czy któraś z pań podjęłaby się pisania bloga. Ja bardzo chciałam, ale przez długie lata nie dałam rady, zawsze coś mi przeszkadzało. Zamiast zająć się sobą, to dosłownie musiałam aktywnie radzić sobie z codziennością, tak, by „przeżyć”. Miałam pomysł, ale na tym się kończyło. Głównie pomagałam innym, co dawało mi poczucie satysfakcji; krótkotrwałe, jednak powtarzające się, więc trwające ” cały czas”.
Przechodząc do sedna, chcę spełniać moje potrzeby i marzenia z okresu dojrzewania. Wszystkie te, które zostały wyciszone, jak telefonik. Przycisk wyciszania włączony non stop, choć nie taka jest jego faktyczna funkcja, przynajmniej według mnie. W życiu nie chodzi o całkowite unikanie, choć nie tak dawno temu prawie każdy dzień był dla mnie unikaniem. Nie uznaję stwierdzenia „nie ma czego żałować”, wręcz przeciwnie: na pewno jest, czego żałować. Ja ten żal biorę i się nim zajmuję, tu i teraz. Chciałam być jak Edith Piaf, niczego nie żałować – ale zaraz, czy to prawda? Mam wątpliwości.
Czym będzie ten blog?
Na tym blogu będę publikować teksty, zdjęcia, krótkie formy wideo i muzykę. Ten blog ma być moim centrum dowodzenia, miejscem na wyrażanie siebie.
Chcę dzielić się moją wrażliwością, pasjami, doświadczeniem, emocjami i tym, co robię i, że tak powiem, tworzę. Chcę brać aktywny udział w moim, nazwę to dla zasady, artystyczno-duchowym życiu, a ten blog mi w tym pomoże. Chcę dać coś od siebie, bo wierzę, że im więcej osób z doświadczeniem podobnym do mojego, będzie głośno mówić o swoich przeżyciach, emocjach, problemach i rozwiązaniach, tym łatwiej będzie nam, całemu społeczeństwu. To oczywiście bardzo utopijne, ale czy nie piękne?
Jestem fanką małego życia, medytacji, długich spacerów, kawy z przelewu, herbatników maślanych, starego-dobrego hip hopu, spokoju przez wielkie S, ptaszków, deszczowej pogody i ciastek napoleonek (choć nie przepadam za Napoleonem). Kocham Kraftwerk, płytę F3 Tworzywa Sztucznego (majstersztyk), głos Jima Morrisona i Kate Bush. Czasami lubię pójść na rave, ale robię to mega rzadko (naprawdę kocham dobre techno).
PS ponad 15 lat temu byłam na grobie Jima Morrisona i Edith Piaf. Ludzie rzucają im butelki po alkoholu, papierosy, strzykawki i tym podobne. Nie jestem pewna, czy to odpowiednie. Brud, syf, kiła, mogiła. Oni byli czymś (bardzo) więcej. Dla mnie nie jest to okej, ja bym posprzątała…
Najczęściej zadawane pytania
Czy warto pisać bloga w 2026 roku?
Jasne, że tak. Szczególnie dlatego, że Google docenia treści pisane przez człowieka. Poczytaj o tym. Wystarczy wpisać w Google zapytanie „treści pisane przez człowieka a ranking w Google 2026”. Więc, jeśli lubisz pisać i chcesz podzielić się tym, co lubisz, wiesz, myślisz, czujesz, to jest to dobry moment. Zwlekałam pół mojego życia, czego bardzo żałuję. Nie zwlekaj.